Na przykład wosk pszczeli jest bardzo kompatybilnym składnikiem tłuszczowym i składa się z 35 do 70 % estrów kwasów tłuszczowych. Stosowany jako środek konsystencji i słaby emulgator w maściach, kremach, pomadkach itp. tworzy na skórze delikatny film ochronny, który działa odprężająco zwłaszcza na suchą, kruchą i podrażnioną skórę. Bisabolol jest pochodzenia roślinnego, ma właściwości przeciwzapalne, gojące rany i łagodzące skórę, nie ma potencjału alergizującego. Masło Shea optymalnie reguluje poziom nawilżenia skóry, dzięki czemu zapobiega jej wysuszaniu. Zawiera cenne fitosterole, antyoksydanty i kwasy tłuszczowe, które wzmacniają barierę ochronną skóry. Wyciąg z zielonej herbaty pomaga na przykład na opuchnięte oczy, a aloes nawilża. Dokładnie przemyśl, jakich składników i olejów chcesz używać w swoich naturalnych kosmetykach. Niektóre oleje, takie jak olej arganowy czy olej z awokado, są dobre dla skóry, ale niekoniecznie są szczególnie zrównoważone ze względu na skomplikowaną produkcję i długie drogi transportu. W żadnym wypadku nie należy pozostawiać otwartych poszczególnych składników na zbyt długo. Brak konserwantów brzmi świetnie, ale oznacza to, że produkty mają ograniczony termin przydatności. Nieschłodzone, produkty DIY będą przechowywane przez około tydzień w temperaturze pokojowej i około dwa razy dłużej w lodówce. Dlatego najlepiej jest szybko zużywać domowe produkty. Sensowne jest robienie mniejszych porcji i uzupełnianie w miarę potrzeb. Daje to również możliwość eksperymentowania z różnymi przepisami. Podczas produkcji ważne jest zapewnienie środowiska wolnego od zarazków. Czyste ręce lub rękawiczki lateksowe są konieczne, aby uniknąć zarazków w produkcie. Instrumenty, powierzchnia robocza i pojemniki muszą być tak czyste, jak to tylko możliwe. W razie potrzeby zdezynfekuj je lub wygotuj w gorącej wodzie. Aby zapobiec ewentualnym alergiom i nietolerancjom skórnym, należy zawsze wcześniej przetestować produkt na tylnej części ramienia.
czwartek, 11 sierpnia 2022
Bisabolol jest pochodzenia roślinnego
Całkowicie codzienny program pielęgnacyjny
Prysznic, peeling, kremowanie: całkowicie codzienny program pielęgnacyjny. Kto myśli o tym, że mikroplastiki mogą znajdować się w naszych kosmetykach? Wiele produktów do pielęgnacji zawiera drobne cząsteczki plastiku. Przy średnicy od 0,001 do pięciu milimetrów są one uważane za "mikroplastiki". Przemysł kosmetyczny ma swoje powody, by go stosować, ale ekolodzy biją na alarm. Podpowiadamy, do jakich celów służą mikroplastiki w kosmetykach, gdzie się ukrywają i czy z ich powodu należy obawiać się o swoje zdrowie. Wiele żeli pod prysznic, żeli oczyszczających, a do niedawna także past do zębów, jest naszpikowanych maleńkimi plastikowymi perełkami. Mikroplastiki wykonane z polietylenu znajdują się również w prawie co trzecim peelingu do twarzy. Powód: cząsteczki usuwają martwe płatki skóry i płytkę nazębną i dlatego szczególnie dobrze czyszczą. Niektórzy producenci stosują mikroplastiki również jako spoiwa lub wypełniacze w kosmetykach do makijażu, szminkach, kremach przeciwzmarszczkowych, pudrach i piankach do golenia. Dodatki z tworzyw sztucznych wykryto również w cieniach do powiek, tuszach do rzęs, eyelinerach, kredkach do brwi, szamponach, odżywkach, dezodorantach i wielu innych produktach. Przede wszystkim plastik jest szkodliwy dla środowiska, nawet w tak malutkim rozmiarze. Dzieje się tak dlatego, że cząsteczki plastiku nie ulegają biodegradacji i są tak małe, że oczyszczalnia ścieków nie jest w stanie ich całkowicie odfiltrować. Efekt: cząstki dostają się do morza i środowiska poprzez ścieki. Często do cząsteczek przyczepiają się inne zanieczyszczenia. Ryby i inne zwierzęta morskie mylą je z planktonem i spożywają. W ten sposób mikroplastiki mogą trafić również na nasze talerze. Wykryto go również w szlachetnej soli morskiej "Fleur de Sel". Jest raczej mało prawdopodobne, że plastikowe kulki dostają się do naszego organizmu przez skórę. A pasty do zębów z mikrocząsteczkami, które mogłyby zostać połknięte, prawie nie istnieją. A nawet gdyby tak było: Według dotychczasowych badań nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia. Nawet w niewielkich ilościach, które możemy spożywać poprzez konsumpcję owoców morza. Nie oznacza to jednak, że mikroplastiki są w 100 procentach nieszkodliwe. Dane są po prostu niewystarczające, aby obliczyć wartość progową, powyżej której staje się ona zagrożeniem dla zdrowia. Przyjmuje się jednak, że zawarte ilości są zbyt małe, aby nam zaszkodzić. Dodatkowo najprawdopodobniej po prostu ponownie je wydalimy, więc założenie.